Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 931 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Odzyskiwanie

czwartek, 08 października 2009 18:03

"Wszedł do łodzi niczym Ra

na wybrzeżu wietrznej drogi wodnej.

Król wiosłuje w łodzi-hanbu:

kieruje się ku

dolinie <<dwóch, którzy przybliżają do niebios>>

w kraju za Jeziorem Trzcin" Z Egipskiej Am-Duat

***

Odzyskując innych, odzyskujemy siebie. W tych wszystkich nadrobniejszych rzeczach jakie czynimy kryje się ogrom wszechświata. Pierwszy świadomy tej nocy: Jestem w starym mieszkaniu, w swoim pokoju. Widzę półki z książkami, dobrze zapamiętane meble, łóżko i okno, przez które wyglądałem przez 20 kilka lat. Jest wieczór albo noc, próbuję zasłonić szyby i zapalić światło. Odnajduję przełącznik lampki ale okno jest nadal odsłonięte. Nie chce żeby ktoś na zewnątrz dowiedział się, że tu jestem, nie dochodzi do mnie jeszcze powód, bo cały czas mam wrażenie, że tutaj tylko jest w pełni rzeczywiste, że jest jedyną dostępną i możliwą rzeczywistością. Wyglądam na zewnątrz i już wiem, przyjechałem tu tylko w odwiedziny i nie jestem w swoim dawnym mieszkaniu na 4 piętrze ale w analogicznym na parterze. Kiedyś już tu bywałem w śnieniu z nieznanych mi bliżej powodów. Dalej mocuję się z zasłonami, wydają się dobrze znane, przez chwilę nie mam pojęcia skąd. To rolety, jedna ma barwę pomarańczową a druga ciemno niebieską. Już wiem, chwila, przecież takie same są... No tak to jest sen, ale jakże przekonujący, do tego stopnia, że przed momentem postawiłbym wszystko na to, że to osobliwa rzeczywistość. A zatem co teraz, zazwyczaj mam mało czasu zaraz po tym gdy zdam sobie sprawę, że snię. Oglądam chwilę szczegóły okna, wyglądam jeszcze raz na zewnątrz i patrzę na odmienioną, rozjechaną przez ciężkie pojazdy, błotnistą drogę. Przecież tu zawsze były betonowe płyty - myślę sobie. Przeskok, znów śnię nieświadomie. Znane budynki w pobliżu szkoły podstawowej. Niegdyś często chodziłem tymi mrocznymi, brukowanymi, poniemieckimi zaułkami na skróty, żeby zdążyć na autobus. Znów budzę się powoli. Oglądam jeden z budynków, w dzieciństwie zawsze ciekawiło mnie jak tu się ludziom żyje. Ulica K. wiele lat była moim małym światem cichych, przemilczanych wzlotów i upadków. Może dlatego właśnie w tym miejscu miałem swój pierwszy świadomy sen. Na jednym z podwórzy oszczekuje mnie pies, przybiegł od strony drogi. Jest sporych rozmiarów, jakby rotweiler. Wskakuję na kamienny słup, który pełnił może kiedyś rolę ogrodzenia. Pies próbuje mnie ugryźć, ale przecież nic nie czuję kiedy kąsa. Pojawia się właściciel czworonoga. Woła zwierzę i chce odejść jakgdyby nic się nie stało. Oznajmiam mu że dzwonię na policję, bo pies zwłaszcza taki nie powinien ganiać samopas. Facet zaczyna uciekać, biegnę za nim i wpadam do bramy. Tam drogę zastępuje mi jakiś pijaczek, próbuje rzucić we mnie sporym kamieniem. Już nie mam po co biec bo tamten uciekł. Jest dwóch pijaczków, a ten z kamieniem wziął mnie chyba za gliniarza. Rozmawiam z nimi przez chwilę, nagle nie wiadomo jak albo oni się zmieniają albo tam pojawia się dwoje młodych, też pijanych chłopaczków. Czuję pewną potrzebę, mówię im: chodźcie ze mną, chcę wam pokazać coś bardzo ważnego. On niech też idzie z nami, mówią o tym z kamieniem. Dobrze wrócimy po niego. Teraz juz jestem w pełni świadomy, wiem że to ma być odzyskanie, że chcę tego spróbować. (Książkę Moena Brucea "Świadome podróże w niefizyczne światy" skończyłem czytać niecały tydzień przed tym snem). Wychodzimy na ulicę, skądś wiem dokąd mamy się udać. Rozmawiam z nimi, wydają się zamroczeni. Jeden po mojej lewej, drugi o prawej. Staram coś zagadać, żeby nie rozmyślili się: Tutaj chodziłem do szkoły do siódemki - mówię. Odpowiadają coś z zainteresowaniem, uspokajam się, widzę, że są rozluźnieni. Wchodzimy do pewnego baru, w rzeczywistości oczywiście nigdy go nie było na tej ulicy. Zastanwaim się co teraz - pewnie tutaj jest dobry moment żeby pojawili się Pomocnicy. Widzę jakieś dwie młode dziewczyny. Wygladają na siostry. Kruczoczarne kręcone włosy, piwne oczy. Myślę sobie, że mogłyby być nieco ładniejsze ale tym chłopakom podobają się, przedstawiam je jako swoje znajome, one też się witają, przysiadamy się. Dostrzegam, że mam na sobie brązowy zapinany na zamek swetr z napisem na lewym ramieniu trekker. Idę złożyć zamówienie. Za ladą niespodzianka, starsza kobieta, bardzo podobna do tych dziewcząt - pewnie ich matka myślę. Zanim cokolwiek się odezwałem zza ukradkowego, porozumiewawczego spojrzenia orzeka: nie teraz, teraz nie. Wracam do stolika. Tamtych dwóch gdzieś odeszło, byli w ubikacji. Siedzimy przy stoliku, ale widzę ze humor im się bardzo poprawił. zaczynają dokazywać, jeden przewrócił przypadkiem krzesło. Zaczynają być natarczywi wobec dziewczyn. Jedna, którą lepiej i wyraźniej postrzegam od początku, podobnie jak tylko jednego z chłopaków mówi do mnie: na takie okazję mam giwerę - i ze szczerym uśmiechem pokazuje pistolet w torebce. Coś mnie "walnęło" jakiś nieokreślony przypływ pewności, pomieszanej z postanowieniem woli: Już wiem, przecież skoro to moje śnienie to mogę zdmuchnąć tu wszystko. Nagle uderzam pięścią w stół. Widzę przerażenie na twarzy dziewczyny, chłopaki uciekają w popłochu. Czy oby czegoś nie spaprałem - przelatuje mi przez myśl. Gonię za nimi, dopadając tuż za drzwiami baru, chcą wrócić skąd przyszliśmy (w kierunku wschodnim). Wydłużam ręce jakby były z gumy i łapie jednego i drugiego. Ale oni już wpadli w jakąś dziwną ścianę z granatowych kafelek. W tym miejscu, w którym "przechodzili" pozostały jedynie jasnoniebieskie rozmyte jaśniejsze plamy. Chyba się udało skoro tak miało być. Budzę się, ale budzę w inny sen, chociaż jestem pewien, że to właściwe przebudzenie. Leżę w łóżku i patrzę na swoje dłonie. Mam jakieś drgawki, przebieram palcami. To chyba jakiś przytułek, noclegownia, jest tu wielu mężczyzn, wygladają na takich z problemami alkoholowymi. Po lewej przykuwa moją uwagę rozmowa dwóch facetów. Wygląda to tak jakby leżeli na jednym łózku, ten odwrócony twarzą do mnie wyraźnie dominuje rozmową i elokwencją nad drugim. Opowiada mu, że kiedyś miał kolegę, który potrafił w kilka minut przeczytać całą książkę. Demonstruje jak posługiwał się linijką w nauce szybkiego czytania. Włączam się do rozmowy bo też kiedyś kogoś takiego znałem... Gdzie ja u licha jestem?...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Z etiopskiej Księgi Henocha

wtorek, 06 października 2009 15:56
"Pierwszego dnia pierwszego miesiąca 365 roku byłem w moim domu i leżałem w łóżku pogrążony we śnie(...) I zjawiło się przy mnie dwóch ludzi, bardzo wysokich, jakich nigdy nie widziałem na ziemi; ich twarze świeciły jak słońce, ich oczy jarzyły się jak lampy, a z ich ust buchał ogień. Ich strój miał wygląd piór, ich stopy były purpurowe. Ich skrzydła świeciły bardziej niż złoto, ich ręce były bielsze niż śnieg. Stali u wezgłowia mojego łóżka i wołali mnie po imieniu".

Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  12 422  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Nauka Mistrzów spisana z Kronik Akaszy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12422

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl