Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 932 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Awatar

poniedziałek, 31 grudnia 2007 8:53

Awatar

 

Gdy Piłat zapytał się: Kogo mam wam uwolnić, z tych dwóch skazanych, jak zwyczaj nakazuje? – Jezusa Bar – a basza, czy Jezusa Mesjasza. – odpowiedzieli: Uwolnij Jezusa Bar – a basza. Tak się tez stało. Pierwszy był człowiekiem, synem swego Ojca, potomkiem rodu dawidowego, drugi prorokiem, zapowiedzianym przez Zachariasza, Królem – Mesjaszem, istotą duchową, Synem Człowieczym. Było zatem dwóch Jezsusów, jeden nazarejczyk, Nauczyciel, Rabbi, Zbawiciel Narodu, uczeń esseńczyka Jana, drugi zelota, siccariusz, człowiek, który ie. obwawiał się chwytać za miecz w obronie czystości Świątyni Jerozolimskiej, w obronie dziedzictwa Ziemi Obiecanej przed najeźdźcami. Pierwszy dzielił duchem i pozostawił po sobie świadectwo ducha i jego dziedzictwo, a drugi swiadectwo krwi, swojej ziemskiej obecności, reprezentowane przez Święty Graal, mit o potomstwie z Magdaleną, potomswto swoich braci i krewnych, posiadające prawo do tytułu i tronu królewskiego Izraela, dane od Boga. A może dwie osobowości – jedna postać, historyczna i duchowa zarazem? Wybrany do zawiązania nowego przymierza. Jezus Syn Człowieczy i Jezus Syn Ojca. Jezus – Hermes Dwakroć Wielki, pojednanie skrajności, przeciwieństw. Hierogamia wartości, którą Bóg złączył, by człowiek ie. ważył się rozłączać. Na czym widnieje boska pieczęć, tego człowiek ie. pojmie i ie. przesili.  

 

Przed wiekami żył w Langwedocji gnostyk o imieniu Awatar. Był wędrownym banitą, włóczył się po lasach i wzgórzach z dala od ludzkiego oka. Podobno należał do grupy „wybranych”, która zdołała się wydostać z oblęzonej twierdzy Montsegur, zabierając ze sobą tajemnicę Katarów – oryginalny egzemplarz Biblii Gnostyckiej, spisanej na papirusowych kartach, owiniętych w zwierzęcą skórę. Ie. mógł się długo ukrywać w dolinach Pirenejów, ie. narażając jednocześnie na pojmanie i stracenie przez wasali w służbie Rzymu, który ogłosił ocalałych Katarów i ich zwolenników za wyjętych spod prawa wrogów Kościoła. Po długich przygotowaniach postanowił podążyć szlakiem południowym, przebrany za handlarza relikwiami ze sfałszowanym glejtem i pieczęcią urzędnika papieskiego, uprawniającym do tego rodzaju działalności. Przeprawił się przez góry, wkraczając na drogę przecinającą ziemie królestw Aragonii i Kastylii, prowadzącą do Santiago de Compostela. Spotykał pielgrzymów na trakcie, sprzedawał relikwiarze, nocował w wielu gospodach ie. wzbudzając niczyich podejrzeń, grał nastawionego na zysk szachraja, ie. mówiąc jednocześnie nic, co byłoby sprzeczne z naukami Papieża i Pisma.  W Santiago miał spotkać zaprzyjaźnionego rycerza od św. Jakuba, który pomógłby mu się przeprawić z Królestwa Leon do Portugalii. Stamtąd planował drogą morską przedostać się do Ziemi Świętej, do Jerozolimy, gdzie przebywało jeszcze kilku zwolenników Katarów, którzy koegzystowali z Saracenami, potępiając krzyżowców za niesprawiedliwość, okrucieństwo, wolę zdobycia chwały i bogactwa, niegodną sługi bożego. Po przybyciu do Santiago okazało się, ze drogi morskie z Portugalii są zamknięte przez Maurów, a przeprawa przez cieśninę zbyt niebezpieczna. Awatar szczęśliwym trafem spotkał tam jednak pielgrzyma, kupca z Barcelony, który miał własną flotę handlową i obiecał zabrać go na najbliższy rejs do Tyru. W zamian pragnął zdobyć relikwię korony cierniowej, którą, jako najdroższą ze swojej kolekcji przyrzekł mu ofiarować Katar.

Na szlaku pielgrzymów, w drodze do Barcelony, gdy nocowali pod gołym niebem Nawarry, kupiec, sługa i Awatar, ten ostatni doznał objawienia. We śnie ukazała mu się postać, która przedstawiła się, jako Archanioł Michał, mówiąc:

Pan Zastępów wyznaczył ci rolę, byś pokonał, tych, którzy grzeszą i gubią wybrane stado. Ie. zginą księgi z ziemi, ewangelie spisane przez tych, których jedyną winą jest błądzenie głosu wołającego na pustyni.  Udaj się do Ziemi Świętej, z której wygnam niedługo znak krzyża splamiony brzemieniem fałszywej wiary. Znajdziesz tam rycerza, jednego sprawiedliwego Szymona, zwanego Wojownikiem, mieszka w Tyrze. On będzie twoją tarczą i mieczem i zwycięży z moją pomocą każdego, kto śmie wam stanąć na drodze. Gdy go spotkasz. Będzie wiedział co czynić, natchniony Duchem. Poprowadzi cię do miejsca nad Morzem Martwym, które nazywają się Quamran. Tam we śnie ukażę ci się po raz drugi i powiem co masz czynić. Pamiętaj o zwojach, byś strzegł je, jak oka w głowie, twoje życie, jest związane z nimi - takie jest moje posłanie.

Awatar zbudził się zlany potem, sprawdził i upewnił się czy przypadkiem ie. majaczył z nocy i czy kupiec lub jego sługa ie. słyszeli czegoś, co mogłoby go zdradzić. Po kilku tygodniach byli już pod Barceloną. Miesiąc zajęły przygotowania do wyprawy, wypełnianie ładowni okrętu prowiantem i dobrami przeznaczonymi na wymianę. W tym czasie Katar pod przebraniem był gościem w domu swego dobroczyńcy, narzędzia w boskim planie.

Wypłynęli w rejs z początkiem lata, odwiedzając po drodze kilka portów w Italii. Wiatry im sprzyajały i jeszcze przed końcem sezonu żeglownej pogody dotarli do wybrzeży Ziemi Świętej.

Pisma, których Awatar miał strzec, jak oka w głowie prócz najważniejszej Biblii Gnostyków, zawierały liczne apokryfy spisane w początkach chrześcijaństwa, ie. włączone do kanonu, księgi i ewangelie objawione, uznane za herezje przez pierwszych biskupów. Miały zniknąć w pomroce wieków ciemnych, zagubione i zapomniane. Bóg miał jednak inny plan i żaden ludzki czyn, osąd, myśl ie. zdołały go przeniknąć.

W Tyrze Katar pożegnał się z kupcem, ofiarując mu obiecaną relikwię korony cierniowej, jako zapłatę za gościnę i bezpieczną przeprawę. Tam odnalazł Szymona zwanego Wojownikiem, z pochodzenia Saracena, a z przekonania Katara, wyjawił swoje prawdziwe pochodzenie i opowiedział sen, który nawiedził go podczas ucieczki przed prześladowaniem, lecz, za powód podróży podał potrzebę spełnienia modlitwy i tajemnego rytuału. Szymon, choć z natury porywczy, to bogobojny zgodził się zostać przewodnikiem i zabrać „wybranego” do miejsca, które wskazał we śnie Archanioł. Aby dostać się do miejsca zwanego Qamran, nad Morzem Martwym trzeba było bowiem przejść przez ziemie znajdujące się pod władaniem potężnego Saladyna. Pochodzenie Szymona, twardy charakter, znajomość języka i terenu miały okazać się nieocenionym elementem boskiego planu.

Gdy dotarli nad Jordan i tylko pół dnia drogi dzieliło ich od celu „misji” zmierzchało, więc zatrzymali się na nocleg. We śnie Awatar powtórnie ujrzał Archanioła, zgodnie z obietnicą. Rzekł:

Po to się narodziłeś. Gdy dotrzesz do ruin, odpraw Szymona, by ie. widział, co czynisz, weź dzbany gliniane, włóż do nich księgi, szczelnie zawrzyj wieka i zakop głęboko w ziemi. Tak zostało postanowione. Tak należy uczynić.

Gdy zbudził się, nic ie. powiedział swojemu przewodnikowi, podobnie, jak wcześniej opowiadając o swoich przygodach ie. wspominał o Księgach. W południe znaleźli się pod ruinami starożytnej osady. Awatar wyjaśnił Szymonowi, ze musi być sam podczas spełniania rzekomego obrzędu. Wspiął się  na jedno z pobliskich wzgórz, zabierając ze sobą tylko jednego osiołka. Gdy upewnił się ze jest sam, uczynił tak, jak nakazał mu Archanioł w sennym widzeniu.  

Dziś część z tej Księgi te znamy pod nazwą: Zwojów z nad Morza Martwego.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gilgamesz Prolog

piątek, 28 grudnia 2007 10:28

Gilgamesz

  

Prolog

 

Jam jest Gilgamesz, brat twój, który cię wywiódł z ziemi łomnej wiary, domu niewoli, pustynnego ducha, hieny żywiącej się padliną parszywą.

A pokazał mi się we śnie koszmarnym człowiek nowy i ziemia nowa, której nigdy przedtem ie. zoczyłem w mej długiej wędrówce. I pięknym wydawał się on: ten, co przerasta wszystko chwałą lecz człowiek to był, jak dawniej, a wielce odmieniony, z esencją stworzenia w członkach i pierwszym jako lodu łamacz. A moc jego wyższa nad moce tamtych, co przodownikami zwano. Bóstwo to w okazałej postaci pojawia się, bo człowiek swym bogiem zapragnął zostać. Takie oto proroctwo nawiedziło mnie tej pełni. Na jedno skinienie jego gromy nieba sypią, prując drzewa w drzazgi. Demony pomniejsze uciekają z wrzaskiem, padają z przerażenia, kulą ogony, bo oto nastał nowy człowiek i nowy ład, co bóstwa wszelkie tępi niczym uciążliwe owady, a na ustach jego rysuje się prawo: ie. będziecie posiadać cudzołożnic przede mną, a harlemy wasze niechaj trawi żar mej wiary srogiej.Zstępuję z gór wysokich na karbie złotego potwora aby wieści roznosić i poznać bliżej tych, co zowią rodem człowieczym. Nikt z nich mi przyjacielem ni wrogiem, od nikogo krzywd ani dobrodziejstw ie. patrzę. A stopy moje twardej i zimnej nawierzchni imają się teraz, jak i ci umierający i przybywający na świat w bleściach. I doznawać udręki przyjścia i odejścia jest zamiarem moim. Przybywajcie ku mnie zastępując człony postacią istoty, która rządy sprawuje, jako wierny sługa i namiestnik. A zaśpiewam na przywołanie pieśń o obiecanej ziemi, a prawdę jej w sobie zachowam, by być, jak wybrańcy z ziemi waszej.Z miejsca przybywam o zasępionym spojrzeniu. Kto oko bystre w czaszce ma przyrodzone truchleją w nim cienie dusz zbłąkanych, co to w ciałach niegdyś spoczywały, a jęki już same rozpruwają rozciągłość. I słowa tam ie. znają, praw się ie. ustala, bo jest to kraj przyobiecany godnie sprawującym posługę. I ie. ma tam tego, czemu byście zdołali nadać znamię: żadnej z rzeczy w kraju przyobiecanym śmiertelnik ie. obaczy, choć ma nań widok najprzedniejszy.Zdejm więc nakrycie, żebracza naturo, aby ie. kalać splamionym obliczem wielbicieli objawienia prawdy.Pokazałem i karę ponoszę za swą pychę obraźliwą: błagałem na klęczkach o otwarcie strażnic miasta świętego lecz na nic to. Żadnego wołania zza murów. Obiegłem je wokół lecz wyłomu w zaprawie ie. było i zatęskniłem do dumnego wiekuistego trwania z zapatrzeniem na jedność wielości i oświeceniem najprzedniejszym.Ie. wierzę: niewiercą ogłaszam siebie.Oto jest przedstawienie, w którem Gilgamesz przewodzi chórami – sumienie zamaskowanego aktora. Albowiem jest prorok nieuchwytnym i miejsce nauki dowolne sobie wybiera. Tym bardziej, ze przywędrował do kraju tyrana o przydomku Świniopas, który całkiem już ogłuchł, a cenzorów ma zbyt tępych, by pojęli sens sztuki.Oto jest przedstawienie: krzywoprzysięstwa przeciw autorytetom wyblakłym, przeciw wolnomyślicielstwu opętanemu mocami klątw i zabobonów. Oto jest napój, który winniście spijać namiętnie i bez oporów. Oto jest napój, po którym grymas ulgę sprowadza i wytchnienie. Oto krytyka ie. państwa, narodu, czy wyznania, lecz człowieka – takim, jakim się jawi.Przybywa stamtąd, gdzie ciała jeszcze ie. ostygłe dobywają z siebie ostatki żywota, gdzie zbrojnych masa, poległych daremnie. I błaga: Najwyżsi, dlaczegóż dopełnił się mój czas razem z nimi? Być wodzem poległej armii duchów – jakież okropieństwo. Błagam o litość, o unicestwienie, o zbawienną karę, czego w słowach ie. zawrę. Usłyszał odpowiedź: wydobądź z siebie ostatki skarłowacenia w twardości. I ie. bądź, jak tamci: wydobrzali kuracjusze. Ale obnoś się w zaszczytach, posłuszny nakazom. Albowiem: ten zaszczytnie poległym, kto zmagać się ie. wahał  w obronie własnych przykazań. Do końca.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gnosis rozdz. XIV zakończ.

piątek, 28 grudnia 2007 10:00

XIII

  Następnego dnia, skoro tylko przyszliśmy do gimnazjonu, opowiedzieliśmy Szymonowi to, o czym mówił nam Pojmandres poprzedniego wieczoru. Słuchał uważnie, rzadko tylko przerywając, gdy spierałem się z Terpsjonem, co do szczegółów i kolejności wątków. Gdy zakończyliśmy, wygładził brodę wewnętrzną stroną dłoni i spokojnie zapytał: Zapukaliście do mnie, bym nauczył was wszystkiego, co wiedzieć winniście, by zdobyć pierwsze stopnie wtajemniczenia w wiedzę gnostycką. Stałem się waszym nauczycielem, a wy moimi uczniami. Odtąd zgodziłem się wziąć na siebie obowiązek i odpowiedzialność za wasze duchowe wykształcenie. Czy ten starzec Pojmandres, tak uczynił, czy tak wam przyrzekł, jak ja przyrzekłem? Czy weźmie na siebie to, co uczynił wam swoimi opowieściami? Ie. masz w Jerozolimie nikogo, kto potwierdziłby jego słowa. To jakieś mity i legendy ze świata, który przeminął bezpowrotnie, zniszczony Boskim wyrokiem. A wszelka wiedza i pamięć, jaka miała przetrwać została wyryta złocistą czcionką na świętych bramach miasta. Ie. przeczytacie tam o żadnym Mistrzu Sprawiedliwości. A skoro ie. ma o nim żadnej wzmianki to oznacza, ze Bóg ie. polecił umieszczać jego dziejów w świętych spisach. Pojmandres rozpowiada swoje bajki wbrew Prawu Jerozolimy, a Prawem Jerozolimy jest: Być posłusznym Panu Najwyższemu, który nas ocalił i oswobodził z ciężaru grzechów. Kto usłucha jego słów jest wrogiem Prawa, wrogiem Jerozolimy, wrogiem Najwyższego, miernym robactwem, które waży się igrać ze Stwórcą. Spotka go zasłużona nagroda.- Mądrze powiedziane, Nauczycielu, lecz czy ie. jest też wyrokiem Bożym, jakimś znakiem, ze w mieście sprawiedliwych zamieszkał ktoś taki, jak Pojmandres, by przekazywać swoją wiedzę? – Zapytałem.- Jeśli Pan postanowił coś takiego to tylko po to, by wystawiać na próbę takich nowicjuszy, jak wy i takich nauczycieli, jak ja – odparł. I uważajcie, czy Pojmandres oby ie. jest jakimś wysłannikiem niebiańskiej próby. Kusiciel, bowiem ie. został jeszcze pokonany. A prawdziwy Mesjasz jeszcze ie. nadszedł. To, co uprawia Pojmandres to rozpowszechnianie fałszywej gnozy. Jeśliby jeszcze zachował ją dla siebie, sam by się pogrążał, lecz tego mu ie. starcza. Chce pociągnąć za sobą jeszcze kilku. Zupełnie jak drapieżnik, który upatrzył sobie ie. byle jakie ofiary.- Pochlebiasz nam Szymonie – zauważył Terpsjon.- Skoro tak to, czemu właśnie wam wykładał swoje nauki, ustami rzekomego Mistrza? W tym pytaniu zawiera się odpowiedź. Już dostrzegam niepokój, który zasiał w waszych duszach. Zniweczona została moja praca. Lecz ie. wszystko stracone. Odkryję przed wami fałszywość słów Pojmandresa i jego zamiary. Ten jego zmyślony Mistrz, jest tak naprawdę podporą jego własnych myśli. Ie. istniał nigdy nikt taki. Wiarygodniej jednak brzmiały słowa w ustach starca, gdy posiłkował się autorytetem fałszywego proroka. Daliście się zwieść pozorom prawdomówności ie. podejrzewając autora o mistyfikację. Wkradł się do miasta, wkupił się w łaski rady dzielnicy kapłańskiej i zyskał możliwość swobodnego głoszenia swoich herezji. Opowiada o Mesjaszu, ze już przybył, a z jego przybyciem nastało Królestwo Niebieskie. Jednak ani jedno, ani drugie ie. miało jeszcze miejsca. Jerozolima ie. została  ukończona. Żadne jego słowo ie. jest prawdą, a jeśli zbiega się z nią to tylko dla ukrycia i przemycenia jakiegoś fałszu. Pojmandres przyszedł was zwodzić i będzie próbował dalej. Należy mu w tym przeszkodzić. Dlatego zaproście go na następną dysputę, zwabcie perspektywą triumfu, ie. zdradzając, tego, o czym mówiłem, a obnażę jego prawdziwe oblicze i poznacie, kto za nim się ukrywa.Tak też uczyniliśmy, ciekawi, jak Szymon tego dokona. Pod pozorem duchowej uczty nakłoniliśmy Pojmandresa by przyszedł do gimnazjonu i zachwycił nas dalszymi opowieściami o Mistrzu Sprawiedliwości. Ie. podejrzewał podstępu, tym bardziej, ze poprzedniego dnia Nauczyciel niewiele mówił i pozwolił, bez sprzeciwu, przerwać wykład. Tym razem, pierwszy zaczął mówić Szymon:- Witaj, dostojny Pojmandresie. Jaką to piękną przemową przybyłeś nas dzisiaj zachwycić?- Ie. piękną i ie. przemową, lecz co nieco zawsze chowam w zanadrzu – odparł.- Słyszałem jednak, ze o ważnych sprawach możesz nas pouczyć.- To już ie. zależy tyle ode mnie, a raczej od tych, którzy będą słuchać – powiedział.- Trafiłeś, bowiem jesteśmy i chcemy posłuchać i mamy wiele pytań.- To się chwali – odrzekł.- Ie. inaczej – Pojmandresie. Zatem mówiłeś wczoraj o Mistrzu Sprawiedliwości, ze był to ie. zwyczajny człowiek, a nazwałeś go nawet Mesjaszem?- Prawdę mówisz – odparł.- A powiedz nam, gdzie poznałeś tego Mistrza, jak wyglądał, czy był wysoki, czy niski, chudy, czy gruby i w jakim był wieku?- Był dokładnie taki, jak go opisałeś – Szymonie. Ie. robiłby to wam różnicy. - Sprytnie odpowiadasz.- Sprytnie pytasz – powiedział.- A czy gdyby stanął tu przed nami, to poznalibyśmy, ze to właśnie on, czy mielibyśmy pewne wątpliwości i musielibyśmy pytać się ciebie o radę?- Poznalibyście bez wątpienia, lecz to niemożliwe – odrzekł. - A to, dlaczego – Pojmandresie? Czy jest coś niemożliwego dla Syna Człowieczego -  Pana tego świata?- Jeszcze ie. jest Panem tego świata – odpowiedział.- Ie. pojmuję, przecież już nadszedł, a wraz z jego nadejściem miało nastać Królestwo. Czyż ie. tak mówiłeś wczoraj?- Owszem, lecz gdybyś poszedł z nami do Marcjona i posłuchał, dowiedziałbyś się, ze czas i przestrzeń Królestwa stanie się odmieniona. I ie. jest niczym dziwnym dla Stwórcy wszechrzeczy, ze coś jest i jednocześnie ie. jest. Poznanie tych rzeczy dane jest tylko wybranym. - Czy głosisz, zatem – Pojmandresie naukę o Królestwie, Państwie Bożym, które już jest wśród nas i żyjemy w nim tu i teraz, jednak ono jeszcze ie. nastało? A powiedz, jaki byłby w tym cel, jaka prawidłowość? Czy Bóg ie. dałby nam tego, co przystaje lepiej do ludzkich zmysłów, byśmy mogli to obejrzeć?- I tu jesteś w błędzie Szymonie, pojmujesz, bowiem na sposób ludzki to, co z założenia ie. należy do człowieka. Sam powiedziałeś przecież, ze Królestwo Niebieskie to Państwo Boże, ie. człowiecze.- Przyznaję, lecz czymże byłoby bez człowieka?- Byłoby tym samym – Szymonie, zgodnie z wolą Bożą. Ie. możemy narzucać, co ma postanowić i jak ma urządzić ten odmieniony, doskonały świat.- Racja, lecz, co już stworzył i w jaki sposób, tym sam siebie ogranicza i przez to możemy poznać, ze ie. tak będzie wyglądało to, jak mówisz. Ale będzie zbliżone do tego, co możemy sobie wyobrazić.- Może tak być, ale tego ie. wiemy na pewno i nikt ie. może – powiedział. Z wyjątkiem tego, kogo On wybrał.- Czy uważasz się za kogoś takiego – Pojmandresie?- Ty, powiedziałeś – odparł. Błądzisz – Szymonie, a ie. chcesz uznać tego, co oczywiste. Jeśli chcesz czegoś dowieść, to stanie za tobą moc Boża i tego dokonasz, lecz jeśli ja dowiodę, to czy będzie to znak, który uznasz?- Uznam, lecz, jak dotąd ie. wydaje mi się prawdą nic z tego, co mówisz. - Zgadza się Szymonie; ie. wydaje ci się, bo jakże może, skoro ie. chcesz, by ci się wydawało. A jak jest naprawdę, to już całkiem inna sprawa.- A skąd możesz wiedzieć? Mówię, ze się mylisz.- To prawda – ja się mylę, a ty mówisz prawdę, lecz tylko zgodną z tym, co ci się wydaje – Szymonie – a ie. zgodnie z tym, co winna odczuwać i zaakceptować twoja wyższa jaźń. A powiem więcej, ze prawdą jest wszystko, co mówiłem o Mistrzu i ie. ma w tym żadnego kłamstwa. A wiem to, bo jestem tym, o którym mówię i tym, przez którego przemawia. Czy gotów jesteś Szymonie, wyznać swoją wiarę?- Tak, jak odrzucam twoją Pojmandresie. - A zatem, czego żądasz, gdyż ie. wystarcza ci moje świadectwo?- Byś mi okazał to, czego ie. dostrzegam. W przeciwnym razie będziesz musiał ustąpić.- Niech stanie się zgodnie z twoją wolą. I ie. przeminą trzy dni, a spotkamy się w Królestwie – powiedział. Wtedy ujrzysz mnie w pełnej postaci i poznasz moje imię i nauczysz się je wymawiać. - Zobaczymy – odparł Szymon. Lecz jeśli nas zwodzisz i po upływie tego czasu nic się takiego ie. wydarzy, będziesz musiał opuścić miasto i nigdy więcej się ie. spotkamy.- Zgoda. Ale to nigdy nie nastąpi. I weź sobie na świadków tych uczniów, którzy ie. należą już do ciebie teraz, jak i przedtem ie. należeli.- Niech i tak będzie – potwierdził.Po tych słowach Pojmandres opuścił gimnazjon i ie. widzieliśmy go przez trzy dni. Zajęcia odbywały się w niezakłóconym trybie i Szymon prowadził je zgodnie z założonym programem. Nikt ie. wspominał o Pojmandresie, ani o jego słowach. Czekaliśmy z Terpsjonem na to, co się wydarzy po upływie wyznaczonego czasu.Trzeciego dnia udaliśmy się na wykłady. W gimnazjonie ie. zastaliśmy Szymona. Początkowo przypuszczaliśmy, ze zasiedział się w bibliotece, jak miał w zwyczaju. Czas jednak upływał i ie. pojawiał się. Zaniepokojeni, wyruszyliśmy z Terpsjonem na poszukiwania.  Nauczyciela ie. było w miejscach, które przychodziły nam do głowy. W drodze powrotnej, w portyku szkoły zastaliśmy jakiegoś człowieka, odzianego w białe szaty. Zbliżała się już pora wieczorna. Rzekł do nas: Kogo szukacie?- Szymona Maga – naszego nauczyciela. Może widziałeś go?- Owszem – odparł. Spotkaliśmy się, zgodnie z tym, co mu przyrzekłem. Ie. poznajecie mnie?Wtedy już wiedziałem, ze to, co mówił Pojmandres, to była prawda. Staliśmy, jak skamieniałe, nieruchome rzeźby.- Oto, jeden z was – mówił – przyjdzie do mnie niebawem. A drugi za nim się wstawi. Teraz idźcie głosić o tym, czego staliście się świadkami.Po chwili postać odeszła i znikła w wąskiej uliczce. A ze tak było i ie. ująłem z tego ani słowa, ten, kto ie. da wiary, może być pewien. 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gnosis rozdz. XII

piątek, 28 grudnia 2007 9:57
XII - A powiedz Pojmandresie – rzekłem – czy prawdą jest to, czego nauczał nas Szymon o tych niezdecydowanych, z których powstają oprawcy i ci, co idą za ich głosem. Słyszeliśmy, bowiem, ze aniołowie biorą dusze nienarodzonych dziewcząt i odmieniają je, pokazując jeden przedmiot na dwa sposoby. Kiedy pokazują im dom, to widzą jakby dwa różne, choć są identyczne. Stąd bierze się, ze po narodzinach taka dusza pozbawiona jest wrodzonej zdolności do rozpoznawania różnicy między dobrem i sprawiedliwością, a złem i krzywdą. I wszystko jej się wydaje podobne i pragnąc dobra, czyni zło i potrafi pociągać za sobą dusze innych – niezdecydowanych oportunistów. - Ie. słyszałem o tym – odparł, – ale może to być zgodne z prawdą. Dusze nienarodzonych dziewcząt z natury winny być uległe i podatne na takie zabiegi. A aniołowie, jeśli działaliby z polecenia zapewne mogą panować nad taką mocą.- Szymon opowiadał, ze miał widzenie senne, które pokazało mu taki właśnie obraz. Mówił, ze obsiedli go aniołowie i zaczęli pokazywać, jak to się dzieje. Wspominał, ze taka odmiana duszy to okropne doznanie. Potem ujrzał duszę ze znamieniem niesprawiedliwości, która była przepełniona dumą i wynosiła się nad inne. Wszystko przez to, ze widziała świat podwójnie.- Brzmi to wiarygodnie – powiedział starzec. Jednak w widzeniu Szymona mogła się ukrywać treść inna od tej, którą wam wyłożył. Bo cóż na to powiecie, jeśli aniołowie, lub jakieś im zbliżone istoty ukazały mu jego własną duszę i to, co się z nią właśnie wyprawia? I co, jeżeli to odmienione oglądanie świata ie. jest niczym innym, jak odzewem głębokiego konfliktu w jego duszy? – A powiem wam, ze, jeśli i to jest choćby w przybliżeniu właściwa diagnoza, ie. można zaprzeczyć, ze Szymon jest człowiekiem naznaczonym i posiada wyjątkowy dar. Lecz jaki człowiek może oglądać Boga w całej okazałości?Otóż wiedzieć musicie, ze w duszy gnostyka sen zlewa się z jawą, a pragnienie poznania z urzeczywistnieniem pragnienia. Czas, przestrzeń i przedmioty mierzyć trzeba inną miarą. Jest to świat znaczeń i symboliki, podyktowanych przez wyższą jaźń. Niegdyś bardzo popularnym był zawód wykładacza snów. Kto posiadał tą umiejętność mógł stać się narzędziem boskiego planu. Do najbardziej znanych należały sny prorocze, które odsłaniały przyszłość, w jaką ie. było dane wejrzeć świadomości. Sny prorocze towarzyszyły człowiekowi od pierwszego przedświata. Stanowiły kanał, przez który wyższa jaźń przemawiała do niższej, by wpłynąć na wolę. Stopniowo sny prorocze przemieniały się w głos wewnętrzny, w miarę, jak człowiek nauczył się rozpoznawać w tym pewne znaki i prawidła. W duszy gnostyka doszło do całkowitej przemiany, która nasłuchuje i wypełnia polecenia wyższej jaźni, pomijając nawet niższe stopnie świadomości. Przez to gnostyk wydaje się być taki różny, odmienny, niezrozumiany, często pełen walki i rozbicia. Dąży do pokonania w sobie tego, co pierwotne, do przezwyciężenia strachu, lęku, niższych popędów, lecz całkowicie ie. może ich wyeliminować. Wyższa jaźń jest jednak niewzruszona. Funkcjonuje na zasadzie odpowiedzi – poucza lecz ie. nakazuje. Przestawia energię, która wypływa z niższego ja i ukierunkowuje na konstruktywne działanie. Zabija tego niszczyciela, który drzemie w każdym, gromadzi moc, potrzebną do pokonania bram Królestwa. Często przegrywa, lecz czasem udaje jej się zwyciężyć i porozumieć z niższą świadomością.I taka jest wola boża, by w człowieku dokonała się przemiana, by nauczył się postępować zgodnie z głosem wyższego ja, by nauczył się kumulować energię do konstruktywnego działania, by pogodził swoją odrębność z odmiennością innych, z odmiennością świata. Dlatego Pan wypowiadał te słowa przez proroka: Ie. będą się już uczyć sztuki wojennej. I przestanie nastawać jeden na drugiego zwycięży człowiek i jego życie wieczne, ie. ten, co w człowieku jest złym doradcą. Tak Bóg ustanowił, ze każdy go posiada, jest na niego skazany, lecz posiada obronę i pomoc wyższej jaźni i z niej ma czerpać, za nią podążać. Po to Bóg obdarzył każdego wolną wolą, by wybierał, po to obdarzył go wolą mocy, by wytrwał i ie. ustępował. A gdy stworzył człowieka, niektórzy aniołowie powiedzieli: Skąd czerpiesz Panie, bezgraniczne umiłowanie do tej upadłej istoty? – A Bóg im odparł: Każdy z was, gdyby został posłany na ziemię nagrzeszyłby i upadł i ie. byłby lepszy od tej istoty. A ją sobie upatrzyłem, by przezwyciężyła wszystko.Mistrz powiedział: Gdy wygrywa we mnie człowiek – przegrywa Mesjasz i na odwrót. Co przez to rozumiał? – Otóż właśnie przepaść, jaka jest między tymi, do których został Posłany. I każdy musi się stać, jak On, by przegrał w nim człowiek. Każdy stać się musi podobny Jemu – słowem, myślą i uczynkiem. Każdy musi zrzucić z siebie skórę człowieka, by stać się kimś więcej, kimś ponad miarę człowieczeństwa. Oto jest przesłanie: pokonanie własnych słabości – wywyższenie przez poniżenie. Jak powiedziano: wywyższeni w Królestwie zostaną poniżeni. Bo tak dokonuje się przewartościowanie, ze z tego, co poniżone wychodzi dobro, a z tego, co wywyższone – zło i brak wiary, ze z  pokory powstaje moc budowania, a z dumy – moc niszczenia. A kto niszczy, ie. zbuduje, kto rozprasza – ie. zbierze.Pamiętam też inną legendę – mówił Pojmandres, którą rozpowiadali uczniowie. Kiedy ktoś z ludu spytał: Jak możecie opisać duszę Mistrza, jak ona wygląda i z czego się składa? – Odpowiadali: Oto Bóg uczynił duszę Mesjasza z dwóch aniołów, których połączył w jedność i tchnął w cielesną postać. Jeden anioł ma zapisaną kartę, w której zawiera się cały żywot Mesjasza i jego dzieło. Ie. pozwala, by inaczej się potoczyło, co Pan ustanowił. Ie. ma jednak pełni władzy i ie. może zapanować nad całą duszą. Część jej bowiem przypadła w udziale drugiemu aniołowi, który z początku buntował się i pozazdrościł człowiekowi, ze Pan go tak umiłował. Tak duch tego anioła przejawia się w zapalczywości i zdolności do buntu, który u Mesjasza widzicie. Nic ie. dzieje się bez przyczyny. A czego rozum ie. może zgłębić, to dzieje się z wyroku Boskiej Opatrzności. Powiecie, bowiem: Jakże to, Pan ustanowił część duszy Mesjasza tak, by posłuch dawała zbuntowanemu duchowi anioła? A my odpowiadamy: Właśnie ie. inaczej. Lecz w duszy Mesjasza dwie części z dwóch aniołów stanowią potęgę, jakiej ie. ma u was, którzy ulegacie jedynie tej zbuntowanej części. Duszę Mesjasza prowadzi ten pierwszy anioł, a z drugiego bierze to, czym poruszyć ma wasze zatwardziałe serca. Tak to w człowieku jest anioł życia i anioł śmierci, a który wygra, o tym musicie zadecydować; – Oto nadszedł wam ten, który pokazuje ścieżkę i czyni pojednanie. Jak przedtem, gdy przy zmartwychwstaniu ujrzano w grocie dwóch aniołów, a jeden spoczywał na miejscu gdzie były Jego stopy – drugi u wezgłowia. To była dusza, którą uwolnił Syn Człowieczy po śmierci cielesnej, by odrodzić się na powrót w życiu wiecznym. A zaświadczamy o tym, co widzieliśmy. Mistrz wszystko nam ukazał tak, ze w jednej chwili zrozumieliśmy największe tajemnice. I jednego odmówił, by żadnego cudu u was ie. czynić, póki ie. powróci w chwale. Wtedy wszystko stanie się jasne i odmieni się świat i nic już ie. będzie takie, jak teraz, takie, jak wcześniej. A gdy nadejdzie, a jest to już czas, wtedy ujrzy każdy w sobie anioła – tego i tamtego i ukażą mu jego żywot i wszystko, czego w nim dokonali, a ie. uronią żadnej chwili. Wtedy jeden otworzy kartę i będzie z niej czytał, jakby bez głosu, a wszystko będziecie słyszeć i wszystko będzie słyszeć świetlista postać, która poznała was na wskroś, wasze słabości, wady, zalety i cnoty. I jednych ujmie za sobą i poprowadzi, innych pośle w różne rejony, lecz na każdym spoczywać będzie dłoń miłosierdzia. Nikomu ie. odmówi się prawa do życia wiecznego, nikt ie. zostanie pominięty. Sąd będzie sprawiedliwy z Boskiego wyroku. I wyleje się na świat kraina umarłych, jak przepowiedziano i nastanie Królestwo Niebieskie. Śmierć, cierpienie i niesprawiedliwość przestaną istnieć i nikt już ie. będzie ich wspominał. A człowiek powróci z miejsca wygnania, jak był na początku, nieskalany.Raz Mistrz opowiadał, jak usłyszał głos, który mówił: Śmierć ie. jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka. I na co się kto godzi, to otrzymuje. Jeśli wiąże się zbytnio z tym, co przyziemne, jakiegoż uczucia dozna, gdy przyjdzie mu się rozstawać. Śmierć dotyka ciała, a wszystko marnieje, czego byście się ie. tknęli. Wiele jest bytów, które trwają długo, żaden jednak ie. jest wieczny. Oto, co pochodzi od Mesjasza i jaki jest wymiar daru Bożego w życiu wiecznym. Ośmiu królów przede mną władało, a teraz przybyłem, jako kolejny, nad wszystkimi narodami. Tamci władali ziemskimi sprawami, zaś ja ogarniam także to, co w Niebie. Kto się lęka śmierci, ten jej zazna, gdyż okaże się człowiekiem małej wiary. Bowiem ten ie. zerwał jeszcze więzów i ie. odciął pępowiny i ie. jest gotów narodzić się po raz wtóry. Kto śmierci gotów stawić czoła, ten jest gotów, by odmienić przed nim widok świata. Ie. przejdzie bram Królestwa, kto pierwej ie. pozna swej śmierci i ie. zmartwychwstanie, kto pierwej jej ie. zwycięży. Jak może się oprzeć potężnemu wichrowi łodyga, co drga i ugina się przy delikatnej bryzie? Jak ostanie się dusza, którą lęk przyciąga ku marności tego świata? – Jak z mżawki, powstaje ulewa, a z ulewy grad i nawałnica spada? – Bez mocy pozostaje, co mocy w sobie ie. posiądzie i przeminie bez znaku, bez odzewu. Powiadam wam: Ie. minie dzień, a wszystko, co przepowiedziano - wypełni się. I nawet Słońce ie. odnajdzie schronienia za horyzontem.Mistrz mówił: Było dwóch kupców, którzy mieszkali na jednej ulicy. Każdy posiadał swój sklepik, żyli w zgodzie i jeden drugiemu ie. wadził. Co dzień zachwalali swoje towary i każdy sprzedawał z zyskiem. Trwało to przez lata. Nadszedł jednak czas niedostatku i dwa sklepy na jednej ulicy ie. mogły się utrzymać. Liczba klientów zmalała, a jeszcze mniej było takich, z których można by ciągnąć większe korzyści. Kupcy zaczęli prowadzić nieuczciwą rywalizację. Jeden na drugiego donosił, jeden na drugiego nasyłał szpiegów i napuszczał swoich agitatorów. Doszło do tego, ze mniej więcej w tym samym czasie obaj postanowili podpalić kram konkurenta. I zdarzyło się tak, ze jednej nocy posłali sługi, by podłożyli ogień. Na ulicy wybuchły dwa pożary i spłonęły obydwa sklepy. A zawiść i twardość w sercu żadnemu z kupców ie. pozwoliła żyć w zgodzie i dojść do kompromisu. Obaj wynieśli się z miasta, a skorzystali na tym inni kupcy. Tak się stanie w dniu nadejścia Królestwa, ze tułać się będą ci, którzy usłuchali głosu nienawiści i żaden ie. będzie lepszy od drugiego, bo obaj zostaną wykluczeni. A, co było ich – posiądą inni, bowiem, niesprawiedliwość zejdzie ze świata. Zaprawdę powiadam wam: Są tacy, którzy uważają, ze winna przetrwać tylko jedna wizja, tylko jeden naród, tylko jedno państwo, które sobie budują na mogiłach waszych. I walczą ze sobą plemiona, walczą ludy i państwa, walczą ze sobą miasta, ulice, krainy, walczą rody i rodziny, walczy każdy z każdym.  Pan rzekł: Jeden przetrwa, drugiego otchłań pochłonie. Jeden zasiądzie przy tronie, drugiego dręczyć będzie pragnienie. Oto zbliża się kres pokolenia miecza. Lecz jeszcze jedną bitwę stoczyć wam przyjdzie; to bitwa o własną duszę, o własne zbawienie.Na tym zakończmy naszą rozmowę – powiedział Pojmandres. Pora świtu zbliża się, a sen ciąży już na powiekach. Wnioskuję Marcjonie o to, byśmy udali się na spoczynek.- Tak, przyznaję, już pora. Zasiedzieliśmy się, lecz temat i sprawy są najwyższej wagi.- Terpsjon jest jednak innego zdania – przysnął już chwilę temu – odparł. Zbudź go, niech znajdzie drogę do posłania. Pojdę już Marcjonie. Dokończymy innym razem.- Ie. inaczej – odparłem.Tak rozeszliśmy się.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gnosis rozdz. XI

piątek, 28 grudnia 2007 9:54
XI - Mówiłeś Marcjonie o tym, ze niektórzy uważali Mistrza za zjawę. Było takie zdarzenie, o, którym opowiedział swoim uczniom. I to powinno rozwiać wątpliwości, bowiem zjawa ie. opisywałaby spotkania z inną zjawą.- Byłoby to niewiarygodne – odparłem. Zjawy ukazują się tylko żywym, bo jakiż cel byłby w tym, by zjawa pokazywała się zjawie.- A usłysz to, co i ja usłyszałem od jednego z Jego uczniów, który mi powtarzał słowo w słowo:Raz przebywał z grupą wybranych w pewnym mieście, gdzie nauczał i przemawiał na wiecu. Przystanęli w jednej z uliczek, a kilku poszło na targ, by kupić to, co potrzebne na przygotowanie wieczerzy. Mistrz stał i rozmawiał z jednym z uczniów i ie. było w pobliżu nikogo. Wtem pojawił się starzec, jakby znikąd i powiedział: Czy wiesz, co ważnego ma niebawem się wydarzyć? – Mistrz pomyślał, ze chodzi o jakieś wydarzenie w mieście lub okolicy. I odpowiedział, ze wie o tym i o tamtym. Kiedy starzec rozbił się natarczywy, wtem uczeń powiedział mu, by poszedł swoja droga, jeśli ie. prosi o jałmużnę, a jeśli tak, to ie. mają nic przy sobie i niech poczeka na pozostałych, aż wrócą z targu, wtedy coś dostanie. I rzekł zwracając się do Mistrza: A ty, kim jesteś – Chrystusem? – Tak – odparł – jestem tym, kogo we mnie widzisz. Po tych słowach postać odeszła i znikła za rogiem. Gdy przybyli pozostali uczniowie, ie. mogli uwierzyć i pomyśleli, ze był to jakiś przybłęda. A Mistrz rzekł im: Oto wiem, z czego była ta postać i kto przez nią przemawiał. Uczcie się odczytywać znaki i strzeżcie się. Ze mną, bowiem został posłany inny i ten będzie się podawał za mnie i w moim imieniu podzieli. Czyż ie. zostało przepowiedziane przez proroków? Raz znowu przysłali do Niego kapłanów, którzy mówili: Przybywamy w imieniu tego, który zasiada na tronie wyznaczonym przez Pana. Posiadamy moc daną nam przez Zbawiciela. Za kogo się podajesz i przez co nazywają cię Mistrzem? Kto upoważnił cię do wypowiadania się w imieniu Chrystusa? – Odparł im -  Zaprawdę powiadam wam: Jeszcze ten i następny, a potem nikt już ie. zasiądzie na tym tronie prócz mnie samego. I ujrzycie oblicze Pana. Was posyła ten, którego ja posłałem przez pierwszych Apostołów. A jaka jest droga od nich do was i od was do mnie, tym sobie odpowiedzcie. Za kogo się uznajesz? – Spytali powtórnie? – To same bluźnierstwa! – Kto przypisuje mi bluźnierstwo, sam jest bluźniercą. Czy ie. chodził wśród was, ie. jadł, ie. sypiał, ie. spożywał z wami wieczerzy, ie. uczynił z wami przymierza? -  Co sprawia, ze ie. poznajecie, czego wam trzeba? – A przecież znać winniście najlepiej tego, co kusi i tego, co skłania do czynienia cudów. Kto mocy bożej nadużywa, przez moc boża zostanie rażony. Kto na moc bożą się powołuje – działania mocy bożej doświadczy. Kto uwierzy – zostanie zbawiony. Dziś zadem z was ie. uczyni ze mnie ofiary, a sam odda się na przebłaganie i sam krew swoją poświęci, jak i ja poświęciłem. Przybyłem wypełnić, co zostało zapowiedziane, lecz ie. wierzycie nawet teraz. Kto oczekuje czego więcej, niech idzie ku temu, co daje mu więcej, a czy jest cos więcej nad to, czym obdarza was Ojciec. Lecz musi się stać, jak powiedziano: Potępili go i został wzgardzony. – Stało się tak raz i dzieje powtórnie. A dobry pasterz zna swoje stado i stado go rozpoznaje i kroczy za nim wszędzie. Odeszli wtedy, lecz wielce oburzeni, gdy tak im opowiadał. A uczniom rzekł: Są w człowieku dwie moce. Jedną jest żywioł, który nim targa i pojawia się wszędzie tak, gdzie przeczucie i intuicja; drugą jest ład i porządek, sprawca prawa i kodeksów. A jedna moc bez drugiej istnieć ie. może i jedna, drugiej potrzebuje. Kto jest bogaty w jedną, zatraca drugą i na odwrót. I powiadam wam: Potrzeba jest takich, co mają w sobie więcej jednej, a mniej drugiej i potrzeba takich, którzy mają ich po równo, by przemówić pozostałym do rozsądku. A nieprawdą jest mówić, ze jedni przez przewagę którejś z tych mocy są więksi i silniejsi nad resztę. Każdy, bowiem różni się od każdego i nikt nikomu ie. jest równy. I każdy winien wypełniać swoje miejsce. Są jednak słabi i silni, są przeznaczeni do sprawowania Władzi i ci, którzy winni być jej posłuszni, są wybrani i ci, słabi, którzy udają silniejszych niż są rzeczywiście. Tak dzieje się z tymi kapłanami. Są, bowiem mocni wśród swoich, lecz słabość przede mną wywołuje zaślepienie i nienawiść. Ie. wypomina im się jednak nic, czego ie. ma, a na co sami by ie. wpadli. Porzucili jedno, wybierając drugie i to im się pokazuje. Co należy do Ojca, niech pozostanie jego, a co do człowieka, niech będzie przy nim.Istnieje legenda – mówił Pojmandres – która została ujawniona gdzieś w tym czasie, gdy pojawił się Mistrz i zaczynał nauczać. A opowiada ona o Zbawicielu, który umarł na krzyżu, jako Król Żydowski – ofiara przebłagalna. Według niej Chrystus był wychowany i kształcony na Nauczyciela i wybitnego człowieka z polecenia Rzymu. A był to przebiegły plan, który miał uspokoić niepokornych Żydów i zapobiec powstaniom, jakie co jakiś czas wybuchały w zamieszkanej przez nich prowincji. Rzymianie wykorzystali nurt mesjanistyczny, głęboko zakorzeniony w tradycji pospolitego ludu i mający wielu zwolenników wśród różnych warstw i rodów. Jezus został odpowiednio przygotowany do spełnienia swej misji w odpowiednim czasie. Ie. wiadomo do końca, czy zdawał sobie sprawę i był świadom tego planu. Istotne jest jednak to, co się wydarzyło i co przetrwało jako mit i wiara przez następne tysiąclecia. Plan przewidywał, ze zgodnie z obowiązującymi proroctwami i prawem żydowskim, Chrystus zostanie złożony w ofierze, jako symbolicznie ukoronowany Król, co zgodnie z przekazem ewangelicznym rzeczywiście miało miejsce. A wszystko po to, by odebrać Żydom wiarę w zbawcze nadejście Mesjasza i w cudowne nastanie Państwa Bożego, które zdławiłoby potęgę najeźdźcy i zniosło niesprawiedliwość. Według tej legendy, zatem Pasja, Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie były narzędziem, przebiegłym fortelem politycznym, co ie. było znowuż taką niemożliwością w świecie starożytnym, by temu od razu, bez zastanowienia zaprzeczyć. Dopiero po tych wydarzeniach, niespodziewanie dla pomysłodawców planu, powstał ruch, który przewyższył wszelkie oczekiwania i wyrósł na nowy odłam, czyniąc z doskonałej intrygi broń obosieczną. Zamiast zdławić nacjonalistyczne i mesjanistyczne ugrupowania żydowskie, wzmógł i umocnił je, sprawiając, ze wzrosły w siłę i ostatecznie opanowały całe Imperium. Zamiast sprowadzić spokój i ład, dodał siły i zjednoczył uciśnione masy Rzymu w walce z niesprawiedliwością. Czy było tak rzeczywiście, czy ie., co do tego ie. ma pewności. Według legendy część Żydów uczestniczyła lub poznała się na podstępie i odrzuciła od razu przesłanie Jezusa. Bardziej prawdopodobne jednak, ze było to utrzymane do końca w ścisłej tajemnicy i niewielu wiedziało o tym, ze jest to sterowana mistyfikacja, której rezultaty przerosły najśmielsze prognozy. Jezus miał uczynić z groźnych, uzbrojonych stronnictw religijno – wyzwoleńczych, niegroźną partię nastawioną pokojowo i służalczo wobec Cesarza i Rzymu. To, co wydarzyło się później i co przekazano o tych wydarzeniach jest już tylko powielaniem pierwotnego zatajenia faktów. Była to jedna z popularnych legend w czasie przed Zagładą. Wiele jednak rozprawiano nad tym czy mogło się tak zdarzyć, ze mit o Chrystusie, który był rzymskim narzędziem intrygi politycznej, doprowadził do powstania wielkiego ruchu religijnego. I niewłaściwym byłoby pytanie, czy było to możliwe, ale czy się rzeczywiście wydarzyło. Nieznane są ścieżki Najwyższego.Była tez inna legenda, lecz ta powstała później i rozpowiadali ją uczniowie, twierdząc, ze odnosi się do ich Mistrza. Mówili, bowiem: Oto przybył Król, by, jak powiedziano – odmienić niegotową, północną część świata. O tym wam Pan rzekł, ze rozpoznacie w nim Posłańca. A powołał Bóg tego i miał objawienie. Ukazało mu się we śnie dwóch aniołów. I rzekł jeden: Przybywamy tchnąć w ciebie moc, byś uczynił te rzeczy. I ie. pytaj, co będzie i skąd przybywamy, a przez moc poznasz wszystko i skąd jesteśmy. Wtedy drugi anioł tchnął w Niego moc i od tej chwili nic ie. było już takie samo. Uczniowie rozpowiadali, ze tymi aniołami byli: Michael i Gabriel – wysłannicy dobrej nowiny. A powiedziano: Patrz, Michael idzie przed tobą. Mówili też: Ie. ufajcie legendom, które przed nami powstały, w których Pan nasz, Zbawiciel, był kim innym, niż się objawił. Czyż ie. powiedział wam: Poznacie po owocach. Spójrzcie, jak się wszystko sprawdziło, jak wszystko się dokonało. I żadne Jego słowo ie. było rzucone na wiatr, żadne ie. pozostało bez plonu. A było to Słowo Święte. I zobaczcie, ze: Mistrz przybył wypełnić to wszystko i zamknąć Księgę i jest tym, który miał się ukazać światu powtórnie. Ustanowił wam Królestwo Niebieskie – Państwo Sprawiedliwych, które Arawot sprowadza na Ziemię. A Pan powiedział; Niech stanie się znowu Światło! I tak uczyni ze Słońcem, z odbierze mu powłokę i spali występnych. A na nim wypisane są trzy znaki Boskiego imienia, aniołowie zaś prowadzą je dniem i nocą. Mówili: Oto nadchodzi wiatr z północy i odnowione zostaną pierwszy świat i pierwsze niebo. A stworzył Bóg człowieka, by poznał imiona Jego. I tchnął weń dwie dusze: przez jedną poznaje, co Boskie, przez drugą przemawia i układa, co widzi.Pamiętam też takie zdarzenie, ze przysłali kobietę, która starała się uwieść Mistrza, by mogli oczernić Go przed wszystkimi. Ten odrzekł jej: Skoro przybyłaś oddać swoje ciało, pozwól, ze podaruję ci coś więcej niż liczysz sobie za to. Od nich dostaniesz i dalej szukać będziesz, a ode mnie wyjdziesz i jakbyś już znalazła. I tchnął w nią widzenie, przez które przejrzała na oczy. Wyszła i mówiła im, ze: to jest naprawdę Posłaniec, o którym wspomina Pismo, bo tchnął w nią wiarę, a nikomu się udało, bo wypędził z niej złe moce, a nikt ie. mógł tego dokonać. Odprawili ja i oskarżali potem, ze została przekupiona. A Mistrz mówił uczniom: Ie. padną na mnie zarzuty i dobiega kres, dlatego jątrzą. Lecz są to ataki rannego zwierza, które los swój bliski już przeczuwa. A różnica jest taka, ze im moc zostaje odebrana i przeminą ich imiona bez pamięci. I ie. padną już słowa, którymi wzywano Ojca, gdy opuścił swego Syna. Teraz jeden jest z drugim, obaj połączeni i ie. ma władzy ten, który kusi, ie. ma władzy ten, który zwodzi. I przeminie przedświt, jak przeminął pierwszy i uległ. I stanie się jak wcześniej, a ocalenie spotka jedynie sprawiedliwych pod Pańskim okiem. Powstaną umarli i żadnej duszy ie. będzie po drugiej stronie i odbędzie się Sąd nad wszystkimi. Oto właśnie nadszedł.Pewien uczeń zapytał się raz: Mistrzu, komu mam być posłuszny? Urodziłem się i bez pytania zaprowadzili mnie do świątyni. Byłem chłopcem i nauczali mnie mówiąc, ze jest tak, a tak i było tak, a tak. Mówili mi: darmo dostałeś, darmo dawaj. Kiedy podrosłem przyszli po mnie i powiedzieli: Oddaj coś winien; musicie odpracować należność we wspólnocie. Ie. pytali lecz wzięli mnie, bym odpracował. Sprzeciwiłem się i zostałem poniżony. Panie odpowiedz niewinnemu: Jakim prawem oszukują i zabierają tego, kto narodził się i pragnął być przeznaczony Tobie, ie. wspólnocie, Tobie, ie. kapłanom, Tobie, ie. służbie wobec ich miecza i obłudy? I rzekł wtedy Mistrz: Oto jest Sędzia, by rozstrzygać spór. Ie. ma władzy nad wami ten, który dał, by odbierać. Odkąd pojawił się prawowity dziedzic tego świata, jemu winniście być posłuszni, a tamtych przekląć. Zakończył się bowiem czas posług, a nadszedł czas podziału. I zniesione zostaje, co ważne było przedtem. Już aniołowie strzegą tych, którzy ujrzeć mają bramy Królestwa. I żadnego ie. dosięgnie władza tego świata, bowiem dobiegła kresu. Oto nadchodzi zapowiedziany i żaden naród ie. podniesie miecza przeciwko drugiemu, ie. będą się już uczyć sztuki wojennej. A rozsądzać przybywa i rozstrzygać sprawy wielu ludów.Był przedświt pierwszy i pokolenie niepokorne, co uprawiało bałwochwalstwo i odwracało się do Boga. Był przedświt drugi, w którym zaczęło triumfować Światło. Lecz powiadam wam: Dopiero w trzecim dokona się i spełni obietnica. A będzie zbudowany na prochach dwóch pierwszych. Pan ustanowił już fundamenty, zbudował ściany i położył dach, a teraz przystępuje do ozdobienia wnętrza. 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  12 421  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Nauka Mistrzów spisana z Kronik Akaszy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12421

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Praca