Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 931 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Wrota percepcji:fragment

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 12:20



magia

 

 

(…) Dziękuję; ten wątek śnienia jest podarunkiem; mapa przeładowana treścią. – Zapisany tuż po przebudzeniu. – Pomieszczenie, biuro jakiejś firmy – odniesienie do mojego poprzedniego miejsca pracy. Jest ich dwóch, znów Niefizyczni. Przybyli na wezwanie, zgodnie z intencją. Kobieta, kilkunastoletnia dziewczyna, ten bliższy, nazwę go bliższym. Dalszy śpi w pomieszczeniu obok, otrzymałem percept, jest chyba regulatorem scenerii, ujawnia się dyskretnie. Bliższy jako czysta duchowo dziewczynka dostraja mnie cudownie, nie ma w tym cienia seksualności, jak oni to robią, są niesamowici. Budzę się we własnym śnie, wstaję z łóżka, obok mnie leżał jeszcze chwilę wcześniej bliższy, czuję go/ją za plecami, to energia miłości. Opowiada, maluje obrazami jakąś opowieść, wątek, naucza, ale jak subtelnie – tęsknię na samą myśl. Przeskok: Miałem wypadek, leżałem w szpitalu, ale bez poważnych obrażeń ( wysypałem się pojazdem śnienia? ). Zadzwoniłem do rodziców, żeby się nie martwili. Bliższy pokazuje mi port, skacze do wody i płynie gładko, ja się waham; woda nie stawia żadnego oporu, bo uderzył głową o burtę okrętu. Chce mnie czegoś nauczyć, jak jeden z przyjaciół Boba Monroe; zaznaczył nawet, że ta scena służy edukacji. Zanim zanurkował w przejrzystej materii niby wody objaśniał mi nazwy poszczególnych części, elementów zakotwiczonego po drugiej stronie nabrzeża drobnicowca, powtarzał je kilka razy aż się zestroiłem – tak, Niefizyczni Przyjaciele mają swoje sztuczki, zabiegi. Przeskok: Siedzę na miejscu kierowcy w znanym aucie, obok mnie bliższy, trzymam jego lewą dłoń – wróciliśmy do „biura”. Ten pojazd już tu zostanie, nie nadaje się do użytku, odczuwam przywiązanie…służył mi przez lata. Znów postać dyrektora, kierownika, jest w pobliżu, otrzymałem percept – śpi???. Podążam za bliższym do wolnego pomieszczenia. Oglądam biurko, miejsce czyjejś pracy, leży na nim kilka kartek, rachunków, jakieś dokumenty. To giełda owocowo – warzywna, „kierownik” prowadzi giełdę – zamigotałem. No jakże, kreator obszaru śnienia podsunął mi obraz słoika z truskawkami materializującego się na matowym blacie stołu – biurka. – Po dokumentach wywnioskowałem, że handluje płodami rolnymi, uwaga śnienia znów została podtrzymana. – Długa podróż, jedna z najdłuższych. Odwracam się, bliższy leży na łóżku, za oknem świta. Kładę się obok niego/jej, całuję, przytulam, a pod sercem energia miłości zalewa pozostałość cielesnego pożądania – znów pomógł mi się zestroić. Czas wracać(…)

(…) Oddaliłem się wyskakując w poza. Zwyczajnie nie odzyskałem pełnej świadomości ani w fazie katalepsji ani później. Pamiętam jedynie urywki, z lenistwa nie spisawszy wątku tuż po przebudzeniu. – Na płaszczyźnie śnienia wykreowałem obraz pomieszczenia, pokoju, w którym znajdował się śniący – Tak, odczuwałem dychotomię: śniony, śniący. – Połączyłem się zatem ze śnionym przybliżywszy do poziomu fizycznej nierzeczywistości. – Spoglądam na okno po wewnętrznej stronie, rozpoznaję zasłony, widno jak w dzień. Przechodzę na parapet, szyba nie stawia żadnego oporu. – I co teraz, znów irracjonalny lęk, reakcja obronna pierwszego przed upadkiem? – No tak, ale pierwszy jest tu tylko jako pasażer, jako śniony. – Uwolniony Ajon Światła pozbywa się sprzeczności w sobie, ponownie łącząc w monadzie zagubione części ja – tam(…)

(…)Przekroczyłem kolejną granicę z przebudzoną w pełni świadomością – granicę nieznanego. To dopiero początek długiej wędrówki. Wzywam niefizycznych przyjaciół – potrzebuję waszego wsparcia – wzywam bliższego i dalszego. – Tak brzmiała czytelna intencja, na którą długo nie mogłem się zdecydować. – Około piątej nad ranem przerwałem śnienie. – Dziś pójdę dalej, zwyczajnie mam przeczucie. – Ułożyłem się na plecach otwartą lewą dłoń kładąc tuż pod sercem a prawą pod splotem słonecznym. Po chwili, minęły może dwie, trzy minuty odebrałem wrażenie braku czucia w znacznej części ciała. Już, tak gładko – pomyślałem – to niemożliwe. Kontrolnie przełknąłem ślinę. – Fazowanie nie ustąpiło, przesuwając się w kierunku rozpoznawalnych objawów katalepsji. Tym razem znów inaczej, wychwytuję więcej szczegółów, subtelnych różnic. Dźwięk w uszach nie ma silnego, natarczywego natężenia, jest bardziej znośny. – To oni, bardzo prawdopodobne, wyczuwam ich obecność – zawołał pierwszy. A przypominam sobie, wiem, co miałem sprawdzić, ciekawe czy zadziała. Ręce, ręce – krzyknąłem, lecz ciemność nie ustąpiła. Może jeszcze raz – ręce, ręce. Słuch funkcjonuje bez zarzutu, a co z obrazem? – Zastanawiałem się. Trzeba czegoś więcej niż tylko zwykłego zaklęcia świadomego snu. A może tutaj to nie sen i właśnie miałem znaleźć tego potwierdzenie. Skoro tak, zatem dokąd prowadzi mnie brama przed którą wyraźnie i nader często staję? – Przeskok: Skupiam uwagę na „najwyższym” ośrodku energetycznym, jednocześnie odczuwając rozciąganie niefizycznego ciała z każdej możliwej strony. Docieram do progu widzenia, już blisko – ależ musiałem się wyciągnąć. Entuzjazm jednak nie sprzyja procesom w stanie drugiej uwagi. Świetlista kula tuż nad koroną głowy, kreuję jej obraz mentalnie – z wizualizacją nigdy nie miałem trudności, ale teraz oznacza cofnięcie w świadomy sen(…)

(…) Znów jakiś oniryczny obszar. Wiem, że doprowadził mnie tu bliższy. Całe miasto niby ludzi. Centrum, wielki, olbrzymi market, który zdołałby pomieścić ich wszystkich. Szukają schronienia, w oddali odgłosy wojny, wybuchy, przygotowania do ucieczki. Świat fantomów na progu zagłady. Bliższy daje sygnał: Czas wracać! Chwila, rozpoznaję miejsce, pasuje do układanki z poprzednich snów, uzupełnia braki w mapie śnienia. Zaraz, bliższy to ja – tam, muszę zaczekać, zagubił się. Przeskok: teraz bliższy jest mną, widzę jego oczami, bliższy to ja. Szukałem cię, musimy wracać. Przeskok: Kieruję motocyklem, bliższy siedzi tuż za mną, przyklejony do pleców. Wracamy razem, tylko razem możemy wrócić(…)

(…)Wątek osobisty, włączone smak, słuch i węch, fantomy dwóch przyjaciół. Poczułem gorzki smak, czymś mnie częstują, już wiem… Przeskok: Jestem na koncercie jakiegoś rockowego zespołu, dźwięki wpadają mi w ucho, jakbym jednocześnie wcielił się rolę kreatora scenerii i obserwatora: Tak każda z atrap to ja – tam, kreacja mojego umysłu. Przeskok: Olbrzymia jadalnia, stołówka, dostrzegam liczne szczegóły: kilkanaście okrągłych stołów, pokrytych ceratą, a przy każdym z nich po cztery krzesła ze sklejkowym siedziskiem. Przypomina to nieco jadłodajnię, bar mleczny z minionej epoki, jakie gdzieniegdzie można jeszcze ujrzeć w niemal niezmienionej formie. Znajduję się w większej grupie, niektórzy zajmują miejsca przy stołach, podążam za pozostałymi w kierunku kolejki do kasy. Otrzymałem percept: Nalot, policja, strażnicy. Nie wiadomo skąd w moich dłoniach pojawiła się otwarta butelka piwa, przyniosłem ją chyba z tego koncertu. Czuję, że nie wolno tu spożywać alkoholu. Zamykam szyjkę wygiętym kapslem, kierując się ku wyjściu. Po drodze zaczepia mnie jakiś fantom. Mam wrażenie, że posiada twarz. Zwraca się do mnie jak do kelnera, abym pomógł mu wyjść cało z opresji – czuć w jego zachowaniu panikę, czysty lęk. Odpowiadam przesyłając rotę: Nigdy nikomu sam nie pomogłeś w potrzebie, więc to czego żądasz nie zostanie spełnione. W jednej chwili wiedziałem wszystko o nieznajomym, odczytałem jego wnętrze, nie mógł nic ukryć. Więź emocjonalna zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. – Ktoś tam pomaga mi w zestrojeniu. – Wyszedłem przez nikogo nie zatrzymywany, atrapy strażników piętrzące się przed wahadłowymi drzwiami jadłodajni nawet nie zwróciły na mnie uwagi. Ale zaraz, to kolejne pomieszczenie, jakby przedsionek, szatnia. Dostrzegam portiera, posiada wyraźną twarz. Jestem kobietą, dziennikarką, świadkiem – znów wcieliłem się rolę atrapy. Możesz tu spocząć – powiedział portier, wskazując na pobielany, kaflowy piec. Kobieta zasnęła, teraz patrzę na scenę z pozycji obserwatora: Majaczy sparaliżowana, dziwnie majaczy przez sen, co jej jest? – Znajduje się pod opieką, chce się wyrwać z uścisku, lecz nie może. Czyj to uścisk? – Percept: Anielskie skrzydła zamknęły jej duszę w klatce, nie może się z niej wyrwać. To nie więzienie ale potrzeba, czasem nie ma innego wyjścia, sposobu(…)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wrota:fragment

niedziela, 17 sierpnia 2008 22:16


magia


(...) Kilka snów jednej nocy, wyraźne wrażenie oddzielenia. Ocknąłem się gdzieś dalej, w nieznanym obszarze. Rozmawiałem z jakimś fantomem, bardzo możliwe, że z samym sobą. W przyjaznym geście ostrzegał mnie przed niebezpieczeństwem, przekazując mentalne obrazy. Rota brzmiała mniej więcej tak: Zważaj przy podróżach tam a tam – wskazanie kierunku. – Odpowiedziałem: Byłem w podobnych miejscach wielokrotnie, czuję się na siłach. – Rota: Mimo to bacz, abyś nie trafił na coś takiego – mglisty obraz, uosobienie zła, lucyfer, źródło wszystkich lęków. – Odpowiedź: Nie z takimi już się zmagałem – poczucie mocy, a po chwili niepewność, zwątpienie. – Przebudziłem się częściowo, by ponownie wejść w świadomy sen. Poznałem nierzeczywistość, chociaż miejsce dziwnie znajome, jakbym nie mógł sobie przypomnieć że już tu byłem wcześniej. Po chwili pojawiła się myśl: To miejsce osobiste, obszar mojego śnienia. W jednej chwili obraz zaczął zanikać, rozsypał się na drobne części, zapadła ciemność i cisza. Nastąpiło fałszywe przebudzenie, pomyślałem, że to już poranek. Kiedy otworzyłem oczy ujrzałem obce mieszkanie, pokój wypełniony jakimiś bezużytecznymi przedmiotami, których przeznaczenia nie potrafiłbym określić. Niepokoiło mnie, że już świt i muszę obudzić się drugi raz - nie mam czasu na zwiedzanie. Nastąpiło cofnięcie, położyłem się z powrotem w łóżku, które tym razem dla odmiany przypominało moje własne. Po ocknięciu test rzeczywistości, sprawdziłem widoczny w mroku cyferblat elektronicznego zegara, minęło zaledwie kilka minut (…)

(…) Chwilę po zaśnięciu znalazłem się w pokoju gościnnym. Przy stole poznałem rozmawiające fantomy mojego ojca i zmarłego przed kilkoma laty dziadka. Zapraszali mnie, wiedziałem, że to atrapy podszywające się pod znane i bliskie mi postacie. Cofnąłem się, poczułem niechęć, zwłaszcza do istoty, która przybrała formę dziadka, była napastliwa; w jednym z wcześniej opisanych wątków zaatakowała mnie. Odniosłem wrażenie, jakby chciała wyjaśnić swoją relację, jednak widziałem, że dominuje nad tym drugim, manipuluje nim. Wyszedłem ze snu i obudziłem się z uczuciem lęku oraz niechęci (…)

(…) Dopadło mnie w aucie, wrażenie, odczucie, parcie, włącznik: zagrożenie. Całą drogę byłem podenerwowany. Może to lato, żar leje się z nieba – myślałem. Po powrocie do domu złe wieści, mogły być lepsze. W końcu po południu, przytłoczony skondensowaną dramaturgią dnia postanowiłem się przespać, choćby na chwilę uciec, schronić się w osobistym, bezpiecznym obszarze śnienia. Założyłem słuchawki stopniowo pogrążając uwagę w bezmiarze nierzeczywistości, przy kojących dźwiękach dudnienia różnicowego. Po około dwudziestu minutach wyłączyłem generator, by pogrążyć się w fazie płytkiego snu. Z jakiegoś powodu wrzuciło mnie w paraliż, tym razem jednak inaczej niż zazwyczaj. Nie czułem lęku, pierwszy nie wzbraniał się zbyt silnie, nie wyskakiwałem, czułem spokój i odprężenie, miałem świadomość każdej części ciała, słyszałem również wybiórczo hałasy docierające z zewnątrz. Postanowiłem zrobić rekonesans, rozejrzeć się, ciemność przed oczami jednak nie ustępowała. Skupiłem się na odczuciach, wrażeniach płynących z głębi jaźni. Metaliczny świst stopniowo zwiększał natężenie, ciśnienie w uszach oscylowało w określonym zakresie. Próbowałem zwrócić uwagę w kierunku czakr wyjściowych, przez moment odczuwałem nacisk w okolicach gardła. Zawisłem w pustce, próżni. Brzęczenie w uszach dostroiło się do rozpoznawalnego, zrozumiałego, ludzkiego głosu, który emitował jakiś odczyt, prelekcję – przynajmniej takie miałem wrażenie. Treść owej przemowy nie była jednak logiczna, składna, zgodnie z ustalonymi regułami języka. Kto to mówi? – Zapytałem w myślach. Po chwili pojawiła się odpowiedź: To ja sam, choć ton i barwa głosu nieznajoma. Czyżbym rozmawiał ze swoją podświadomością, ze swoim ku, niższym ja – pomyślałem. Ale to, co mówię nie ma kompletnego sensu, przypomina raczej bełkot automatycznego pisma, jakiego używali surrealiści. Początkowo łudziłem się, że mogę coś wychwycić, ale były to tylko pojedyncze wyrazy, ułożone w pozornie składny ciąg, zdania, percepty. Poczułem rozczarowanie, chciałem sprawdzić czy bez problemu mogę  wyskoczyć z paraliżu – ruszyłem lekko kolanami, wyszedłem gładko. Po chwili znów jednak przeszedłem w stan przebudzonej świadomości, właściwej dla opisu stanu focus 10 używanego przez Roberta Monroe. Nie wiedziałem tym razem, co począć, nie miałem konceptu. Myślałem, żeby spróbować przebić zasłonę ciemności przed oczami, ale sama intencja nie wystarczała. Po jakimś czasie skupienia na brzęczącym dźwięku, szumie w uszach, oraz na ośrodkach energetycznych ujrzałem postać, fantom, atrapę brata, który mówił, opowiadał, że udało mu się przejść z paraliżu do ciała astralnego w bardzo prosty sposób: W stanie paraliżu wystarczy przywołać obraz rąk, co spowoduje odblokowanie. – Coś mi zaświtało: Ale przecież on nie śpi, słyszałem jak wychodził wcześniej z domu. Metoda również nie brzmiała oryginalnie, wielokrotnie używałem jej do sprawowania kontroli na świadomym snem (…)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  12 427  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Nauka Mistrzów spisana z Kronik Akaszy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12427

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl