Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 932 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Wrota

poniedziałek, 29 września 2008 12:12
Jestem w Azji, budynek w tropikach, jakby ambasada. Dostrzegam flagę, percept Republiki Wietnamu. Widzę procesję, delegację przystrojoną w odświętne stroje. Pochód z ambasady jest zagrożony, ktoś ich atakuje. Percept: Zmierzają na igrzyska narodów, muszą kryć się, nie mogą przejść. Złote turbany, instrumenty, korona ich przewodnika zostaje utracona. Spójrz na ich godło, brak jednej gwiazdy. Niechaj przemienią swoje godło, niechaj nabierze błękitu barwę. Białe staną się ich szaty. Przeciskają się przez wąskie gardło, wychodzą na bezpieczny szlak; wszystko zostało zachowane, co utracili, nawet pieśń ich przewodnia... Gdy rankiem włączyłem telegazetę mogłem przeczytać: Kilkadziesiąt osób w Wietnamie zginęło w powodzi po przejściu tajfunu...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wrota fragment

czwartek, 18 września 2008 13:27

 

 

 

magia

(...)Przejście w stan snu bez utraty świadomości. – Ogromne ciśnienie w uszach, niemal nie do zniesienia. Sprawdzam połączenia. Pojawia się bliższy, raczej jego percept, nie dostrzegam wyraźnych obrazów. – Powierz mi zadania, poszukuję misji – nadałem otwartym kanałem. – Widzę sad pełen dojrzewających jabłoni – to dalszy, przecież jest ogrodnikiem. Nie wiem, czy nadaję się do takiej pracy – odpowiedziałem. Poszukuję raczej czegoś kreatywnego, nie mechanicznego, wymagającego woli oraz nieskazitelnej intencji.

Drugie przejście, podobne, tej samej nocy: Misterny obraz, rzekłbym mandala. Interpretator orzeka, że to wizualizacja czakry. Pojawia się percept – tak wygląda sześć koron, szósta korona. Interpretator potrafi jednak zwodzić, zwłaszcza w stanie świadomego snu. Odczuwam przesunięcia, jakbym nie mógł chwycić namiaru, ustalić kierunku. Nagle sygnał ostrzegawczy – obecność!! Odpowiadam: Nie szukam kontaktu, jestem samotnym podróżnikiem. Czy doprawdy w tam nigdzie nie ma azylu, miejsca odpoczynku? – Odczuwam zawód, emiter jest wszechobecny, łączy wszystko ze sobą, odrębność, oddzielność świadomości to złudzenie(…)

(…) Zasnąłem? – Nie, obudziłem się, jestem przebudzony, mam otwarte oczy, dostrzegam szczegóły pokoju. Telewizor włączony, powinienem przyciszyć dźwięk. Nie, jest wyłączony. Ocknąłem się, a teraz? – Test rzeczywistości, więc teraz tu, lecz tam tuż przed momentem było całkiem rzeczywiste, nawet bardziej niż cokolwiek tu, podobne a jednocześnie odmienne. Zatem tak musi wyglądać przesunięcie z zakotwiczeniem. Samo przesunięcie punktu zbornego nie dezorientuje w ten sposób, nie pozbawia tła, tożsamości, nie wymazuje odniesienia. Jeśli nieznaczne przesunięcie z zakotwiczeniem wywołuje tak porażający odcisk w świadomości, w sposobie postrzegania, to jakże realne musi być przejście do któregoś z równoległych, niezależnych światów(…)

(…) Miejsce dobrze znane, siedzę w aucie, czekam na mamę aż wyjdzie z pracy. Początek września, słoneczny, lepki, wilgotny dzień. Słucham radia. – Zaraz, przecież dokładnie tutaj przed dwoma laty spotkałem twarzą w twarz sprzymierzeńca. – I co teraz? – Zapytał. Wówczas dostrzegłem jedynie detale opisu, zewnętrzną maskę. Czy doprawdy sądzisz, że sprzymierzeniec objawia się pod postacią matrycy, twojego wyobrażenia matrycy, istoty skąpanej w świetle? – Przywołam go, jestem w miejscu mocy, dogodnym, teraz wiem, jestem pewien. Niech się objawi, będę gotów, czemu by nie spróbować, czemu nie wpadłem na to wcześniej, dopiero teraz? – Minęło kilka minut, myśli znów zaczęły rozbiegać się zwyczajnym, leniwym, jałowym torem. – Ludzie przechodzą po obu stronach jezdni, nie zwracam szczególnej uwagi, co dzieje się na zewnątrz. Chwila, dostrzegam jakiś błąd w programie: Zbliża się po lewej, starsza kobieta, właściwie nie potrafiłbym określić jednoznacznie jej wieku. Błądzi wzrokiem, przystaje, chwieje na nogach, gestykuluje. – Pierwsza myśl: Ależ zaprawiona w boju…- Sięga do reklamówki, jakby sprawdzała czy czegoś nie zgubiła. Poprawia grube okulary na nosie, jest tuż obok, po drugiej stronie ulicy. Jeszcze kilka kroków, znów zatrzymuje się, zagląda do torby, liczy na palcach – raz, dwa. – Druga myśl: Może niepełnosprawna. – Minęła kolejna chwila. – Nie, jaki ja jestem tępy, to był on/ona. Ale co mogłem zrobić, krzyknąć, zawołać, złapać kobiecinę w pół. A jeślibym się pomylił, nie mam przecież pewności, tylko przeczucie. Jakże komicznie musiałoby to wyglądać, centrum miasta, wokół pełno ludzi. Czy to możliwe, że po raz wtóry ominęła mnie nagroda Tolteka?(…)

(…) Tym razem przetrzymuję napór ciśnienia, po kilku nieudanych próbach. Leżąc na łóżku na plecach odczuwam nacisk między łopatkami. Próbuję samodzielnie przesunąć punkt percepcji. Ciśnienie staje się nie do zniesienia. Obok leży pies, po prawej tuż pod żebrami wychodzi z mojego ciała jakaś gruba wiązka, łączy się z wiązką psa i znika gdzieś w oddali, nie widzę tego wyraźnie, ale odbieram percept. Przez wiązkę przepływa energia, kłuje mnie z prawej i lewej strony w okolicach splotu słonecznego. Wchodzę dalej, dostrajam się do znajomego głosu, dźwięku. Gościłem już tutaj kilkakrotnie. Znów niezrozumiały bełkot, słowotok. Zupełnie jakbym słuchał prelekcji na ważki temat, ale nie potrafię wychwycić znaczenia ani jednego wyrazu, nie mogę skupić uwagi. Wiem tylko, że to definicje, encyklopedia definicji. Głos nie ma jednolitej barwy, moduluje, zmienia częstotliwość, jest częścią mnie, a jednak pochodzi gdzieś z zewnątrz, brzmi jednostkowo, a jednocześnie chóralnie, bezosobowo, bezpłciowo. Przeskok: Jestem w jakimś mieście, wchodzę do budynku, to strażnica, komenda policji, coś w tym rodzaju. Trzymam się za grupą fantomów. Wchodzę bez przeszkód do kolejnych pomieszczeń, nikt mnie nie zatrzymuje. Mam na sobie niby wojskowy mundur, dwie piątki na pagonach. Dochodzę do hali, auli, nie ma drugiego przejścia, to ślepy zaułek. Mija mnie atrapa, trzy piątki, salutuję. Kolejny pokój, trzeba stanąć w kolejce, jestem trzeci. Napis na drzwiach głosi: Werbunek. – Ewidentnie nie dostrajam się do scenerii, choć próbuję zachować pozory przy brakach w sztuce podchodzenia. - Dwie postacie wyższe stopniem; ja tylko chciałem przejść – oznajmiam w geście wyjaśnienia. Próbują mnie zablokować, droga zwęża się między biurkiem, krzesłem a ścianą, jakoś wychodzę. A może tylko chcieli zwrócić, przytrzymać uwagę? – Znajduję się na ulicy, naprzeciwko komendy, dostrzegam bank, jestem świadkiem rabunku. Nikt nie reaguje na alarm. Obok banku widzę biuro firmy, która zajmuje się instalacją systemów alarmowych i sprzedażą sprzętu elektronicznego. – Spójrz jak tego dokonaliśmy – mówi właściciel. Należy zestroić ze sobą urządzenia, wówczas alarm pozostaje niesłyszalny. Percept: Mechanizm wielkości szafy, wzmacniacze, panele, pokrętła(…)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  12 420  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

Nauka Mistrzów spisana z Kronik Akaszy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12420

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Praca